poniedziałek, 13 października 2014

Ratunek przed sowietami przyszedł z AL

Po rozwiązaniu Oddziału na Lubelszczyźnie, znaleźliśmy się wraz z kilkoma kolegami w schronisku dla byłych partyzantów AK, zorganizowanym w Otwocku przez RGO (Rada Główna Opiekuńcza – oficjalnie działająca pod okupacją niemiecką organizacja społeczna), czekając na możliwość przedostania się przez Wisłę, do Powstania. Pewnego dnia odwiedził nas patrol MO (Milicji Obywatelskiej), właśnie powołanej przez władze komunistyczne policji. Jeden z milicjantów, były partyzant AL, okazał się moim kolegą z fabryki Steyr-Daimler-Puch w Warszawie, gdzie pracował na sąsiedniej tokarce. Uprzedził mnie, że w nocy wszyscy rezydenci schroniska zostaną „zwinięci” przez Urząd Bezpieczeństwa. Uprzedził, żebym był ostrożny, bo UB ma wśród nas swoich ludzi. W ten sposób ocalił mnie przed gułagiem. Okazało się, że aresztowanych przewieziono do obozu w Rembertowie, skąd NKWD wywoziło byłych partyzantów do ZSRR. Potwierdził to, po wielu latach, mój kolega ze studiów architekt Balicki, zwany przez przyjaciół „Ziutkiem”, który był żołnierzem Dywersji II Okręgu „Obroża” AK i złapany do obozu w Rembertowie, spędził 2 lata w gułagu sowieckim.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza